W klubie wypatrzyłem ją od razu – 18-letnią Rosjankę o blond włosach, krótkiej spódniczce i jędrnych cyckach. Ania, tak się nazywała, patrzyła na mnie prowokująco. Zaprosiłem ją do hotelu, a w windzie już całowaliśmy się jak zwierzęta. Moje ręce powędrowały pod jej bluzkę, szczypiąc sutki, aż jęknęła po rosyjsku: "Da, da!".
Zrzuciłem ją na łóżko i zdarłem majtki. Jej cipka błyszczała od soków, gładka i ciasna jak u dziewicy. Wyciągnąłem kutasa, grubego i nabrzmiałego, i wbiłem się w nią po jaja. Rżnąłem mocno, jej cycki podskakiwały, a ona krzyczała: "Traxni mnie silnee!" Pchałem głęboko, czując, jak jej ścianki ściskają mi fiuta. Zmieniłem pozycję na jeźdźca – Ania ujeżdżała mnie jak krowa na rodeo, jej dupa klaskała o moje uda.
Przekręciłem ją na brzuch i waliłem od tyłu, klepiąc po pośladkach. Jej cipka pulsowała, a ja czułem nadchodzący spust. Wyciągnąłem kutasa i kazałem jej klęknąć. Wzięła go do buzi, ssąc zachłannie, połykając po same jaja. "Spust w gardło!" – wyjęczała. Walnąłem jej po twarzy gorącym nasieniem, a resztę rozsmarowałem po cyckach. Ania lizała wargi, patrząc na mnie z uśmiechem suki w rui.
Leżeliśmy dysząc, ale po chwili znowu była mokra. Rżnąłem ją jeszcze raz, tym razem w dupę – ciasną, nierozciągniętą. Krzyczała z bólu i rozkoszy, aż spuściłem się głęboko w jej odbyt. Ta rosyjska laska to czysta petarda.