Kimber Lee klęczy przede mną na kolanach, jej pełne usta drżą z podniecenia, a oczy błyszczą pożądaniem. Patrzy prosto w kamerę, jakby to mój kutas był jej jedynym bogiem. 'Mój chłopak to żałosny fiut, ssę ci tego grubego kutasa i całkowicie o nim zapomnę' – szepcze ochrypłym głosem, liżąc żołądź po całym obwodzie. Jej język wiruje wokół mojej pały, mokry i gorący, a ręce masują jaja, gotowe na spust. Zapomina o tym pedale, skupiona tylko na moim twardym fiucie.
Ssa mocno, połykając kutasa po same jaja, gardło się zaciska, a ślina kapie po brodzie. 'Kurwa, jaki jesteś gruby!' – jęczy między ssaniami, przyspieszając tempo. Jej głowa porusza się w górę i w dół jak tłok w maszynie do ruchania, policzki wciągają się od podciśnienia. Czuję, jak jej cipka pewnie już mokra, ale ona nie dba – tylko ssie, liże i połyka moją pałę. Chłopak? Jaki chłopak? Teraz liczy się tylko mój kutas wypełniający jej gęba.
Przyspiesza, ręce wbijają się w moje uda, a usta pracują na pełnych obrotach. 'Daj mi spust, zalejej mi mordę!' – błaga, patrząc w oczy. Nie wytrzymuję, walę jej prosto w gardło strumieniami gorącej spermy. Połyka łapczywie, reszta spływa po brodzie i cyckach. Liże resztki z żołędzi, uśmiechając się lubieżnie. 'Chłopak to przeżytek, twój kutas jest mój'. Całkowicie zapomniała o tym cipowatym frajerze – teraz jest moją ssaczką spermy.
Leży wyczerpana, z twarzą umazaną moją paćką, palcami rozsmarowując resztki po ustach. 'Chcę więcej, rżnij mi gardło znowu' – mruczy. Jej cipka pulsuje, ale dziś wystarczy lodzik – idealny, zapominający o wszystkim oprócz kutasa.