Moja seksowna współlokatorka rzuciła wyzwanie: 1000 zł, jeśli wytrzyma moje rżnięcie bez żadnego jęku. Śmiałem się pod nosem, bo mój gruby kutas zawsze rozwala laski. Rozłożyła szeroko nogi na łóżku, jej ogolona cipa już ociekała sokami, różowa i gotowa na ostre walenie.
Wsunąłem kutasa po same jaja, powoli, by ją podgrzać. Zacisnęła usta, oczy jej się rozszerzyły, ale milczała. Zacząłem pompować rytmicznie, wbijając się głęboko, czując, jak jej cipka ściska mnie jak imadło. Po paru minutach przyspieszyłem, łapiąc ją za biodra i waląc jak maszyna. Próbowała gryźć wargę, ale pierwsze stłumione pomruki wydostały się z jej gardła.
Nie odpuszczałem, rżnąłem ją na full, kutasem rozjeżdżałem jej cipę na wszystkie strony. Nagle nie wytrzymała – jęknęła głośno, wrzeszcząc: 'Kurwa, za mocno!'. Śmiałem się, przyspieszając jeszcze bardziej, jej cycki podskakiwały, a cipka tryskała sokami po moich jajach. Chwyciłem ją za gardło lekko, by dodać pikanterii, i waliłem bez litości, aż jej całe ciało drżało w orgazmie.
W końcu doszedłem, spuszczając gorący strumień spermy prosto do jej macicy. Wypełniłem cipę po brzegi, czując, jak spust wycieka po udach. Leżała zdyszana, pokonana, a ja zgarnąłem kasę. 'Następnym razem zakład na dupę', mrugnąłem.