Leżała tam na poduszce, tylko bezbronna damska główka z burzą blond włosów, szeroko otwarte oczy pełne strachu i cipka gdzieś w oddali, ale niewidoczna. Kutas mi stwardniał na sam widok tej bezradnej mordki. Chwyciłem ją za włosy i wepchnąłem fiuta prosto w te różowe usta. Rżnąłem gardło jak cipę, czując, jak się dławi i charczy, ale nie mogła się ruszyć. Ślina spływała po brodzie, a ja pompowałem coraz mocniej.
Jej język wirował bezwiednie wokół żołędzi, ssąc kutasa jak odkurzacz. Wcisnąłem się po jaja, czując napięcie w gardle tej głupiej laski. Wyciągałem fiuta, była cała w glutach i ślinie, oczy łzawiące, ale błagała wzrokiem o więcej. Zamknąłem jej nos palcami i znów wbiłem na maksa, rżnąc jak zwierzę. Kutas pulsował, gotowy do spustu.
Nagle eksplodowałem, wypełniając gardło gęstym nasieniem. Spust po spuście, aż kutas zmiękł, a sperma wyciekała z kącików ust. Wyciągnąłem fiuta i wytarłem o jej policzki, rozsmarowując resztki. Główka dyszała ciężko, z twarzą umazaną moją spermą, cipka pewnie mokra od podniecenia. To była idealna zabawka – bezradna, zawsze gotowa do kolejnego ruchania.
Po godzinie kutas znów sterczał. Chwyciłem główkę i powtórzyłem zabawę, tym razem spuszczając się na oczy i włosy. Rżnąłem mordkę bez litości, aż jęczała z rozkoszy. Ta bezbronna suka była stworzona do ssania i połykania.