Potrzebowałam wielkiej przysługi od sąsiada. Ten napalony byk z wielkim kutasem zgodził się pomóc, ale tylko jeśli dam mu się rżnąć. Nie miałam wyjścia, weszłam do jego mieszkania z sercem w gardle, ale cipą już mokrą od podniecenia.
Zdjęłam spódnicę i majtki, rozłożyłam nogi na kanapie. Sąsiad wyrwał mi bluzkę, ssał sutki jak głodny wilk, a jego paluchy grzebały w mojej ociekającej cipie. 'Kurwa, jaka mokra szmata' – warknął, rozpinając spodnie. Wyciągnął kutasa grubego jak nadgarstek, żyły nabrzmiałe, gotowy do ataku. Wbił go we mnie jednym pchnięciem, rozciągając cipę do granic. Rżnął mocno, pałając w suchej jeszcze rury, aż sokami zalało kanapę.
Odwrócił mnie na czworaka, walnął po tyłku i wbił kutasa głębiej, tłukąc w macicę. 'Bierz, dziwko, za przysługę!' – ryczał, a ja jęczałam jak suka w rui, cipka pulsowała na jego fiucie. Ssąc jego jaja, lizałam kutasa pokrytego moimi sokami, aż prawie spuścił mi w gardło. Ale chciał cipę – wrócił do rżnięcia, przyspieszając tempo.
W końcu nie wytrzymał, wyciągnął kutasa i spuścił litry gorącego nasienia na moją cipę i brzuch. 'Przysługa załatwiona, suko' – powiedział, a ja leżałam zadowolona, z ręką w spermie, wiedząc, że jutro poprosi o więcej. Rżnięcie z nim było warte każdej przysługi.