Zawsze wypatrywałem jej w apce taxi. Ta gorąca laska z wielkimi cyckami była moją ulubioną klientką. Tym razem wsiadła bez stanika, sutki prześwitywały przez cienką bluzkę, stercząc jak szpilki. O kurwa, mój kutas od razu naprężył się w spodniach, aż bolał od podniecenia. Patrzyłem w lusterko, a ona rozsiadła się z tyłu, rozkładając nogi, jakby prowokowała.
Zatrzymałem furmankę w ciemnej uliczce, wyłączając silnik. "Pokaż te balony, suko" – warknąłem, odwracając się. Ściągnęła bluzkę jednym ruchem, ogromne cycki wyskoczyły na wolność, ciężkie i jędrne. Złapałem je mocno, ściskałem sutki, aż jęknęła z rozkoszy. Nachyliłem się i ssałem te sterczące brodawki, gryząc delikatnie, a ona wiła się, rozpinając moją rozporek. Jej dłoń oplotła mojego grubego kutasa, masując go wściekle.
"Chcę twojego fiuta w cipie" – wyszeptała ochryple. Przesiadła się na przód, na moje kolana. Zdjąłem jej spodenki, a mokra, ogolona cipa pachniała podnieceniem. Wbiłem kutasa w nią jednym pchnięciem, rżnąc mocno i głęboko. Cycki podskakiwały jej przed twarzą, klaskały o kierownicę. Ona ujeżdżała mnie jak dzika klacz, cipą ściskając fiuta, jęcząc: "Mocniej, pieprz mnie na spust!". Auto trzęsło się od naszych ruchów, okna zaparowały.
Nie wytrzymałem długo. Spuściłem się w niej fontanną gorącej spermy, wypełniając cipę po brzegi. Krew lała się po moich jajach, ona drżała w orgazmie, tryskając sokami. Wysiadła z uśmiechem, sperma ściekała po udach. "Do następnego kursu" – mrugnęła i odeszła chwiejnie.