Anka, ta zdradziecka suczka, siedziała w barze z chłopakiem daleko w myślach. Jej cipa już swędziała na myśl o przygodzie. Zauważyła przystojnego obcego typa przy kontuarze, z widocznym wybrzuszeniem w spodniach. Wymienili spojrzenia, a ona oblizała usta. 'Chodź do kibla, pokażę ci, co mam' – szepnął jej do ucha, łapiąc za dupę.
Nie minęła minuta, a już w ciasnej publicznej toalecie klęczała przed nim na brudnej podłodze. Wyciągnął grubego kutasa, pulsującego i ociekającego śliną. Anka chwyciła go dłonią, wpakowała do gardła i zaczęła ssać jak głodna dziwka. 'Kurwa, ale ssiesz, suko!' – jęknął, trzymając ją za włosy i ruchając w usta. Jej ślina kapała na cycki, a cipka mokra jak po deszczu.
Podniósł ją, zdarł majtki i wepchnął kutasa w jej ciasną, zdradziecką cipę. Rżnął ją od tyłu o ścianę, waląc po tyłku. 'Mocniej, obcy, rozjeb mi cipę!' – krzyczała, gryząc wargę, by nie wyjść na zewnątrz. Jego jaja obijały się o jej łechtaczkę, a ona dochodziła, tryskając sokami po podłodze. Publiczny kibel echo ich klątwami.
W końcu nie wytrzymał – wyciągnął kutasa i spuścił gęsty strumień spermy na jej twarz i cycki. 'Dla twojego frajera pamiątka' – zaśmiał się, wychodząc. Anka wytarła się papierem, uśmiechnęła się w lustro i wróciła do baru, z cipą pełną obcego nasienia, gotowa na więcej.