Wiedziałem, że ta seksowna Latinka z błyszczącym aparatem na zębach pilnuje swojej cipki jak świętości. Miała te pełne usta, które błyszczały metalem, i niewinny uśmieszek, gdy patrzyła na mnie z podnieceniem. Zaprosiłem ją do siebie, a ona przyszła w obcisłej sukience, która ledwo zakrywała jej krągły tyłek. Szeptała, że to jej pierwszy raz, że oszczędzała się dla kogoś wyjątkowego. Ale ja nie czekałem – zdarłem z niej majtki i wepchnąłem palce w jej ciasną, mokrą szparkę. Była taka wilgotna, że aż się ślizgały.
Rzuciłem ją na łóżko i zdarłem resztę ciuchów. Mój gruby kutas stał jak skała, a ona patrzyła na niego z mieszanką strachu i pożądania. Wepchnąłem jej go w te usta z aparatem – metal ocierał się o żołądź, co tylko mnie podniecało. Ssała niezdarnie, ale z zapałem, śliniąc się po brodzie. Potem odwróciłem ją na czworaka i wbiłem kutasa w jej dziewiczą cipę jednym pchnięciem. Krzyknęła, ale ja nie hamowałem – rżnąłem ją brutalnie, waląc biodrami o jej dupę, aż łóżko trzeszczało. Cipa ściskała mnie jak imadło, a ona jęczała po hiszpańsku, błagając o więcej. Pieprzyłem ją jak sukę, szarpiąc za włosy, aż spuściłem gorący strumień spermy głęboko w jej wnętrze.
Po wszystkim tuliliśmy się, a ona obiecywała, że to nasze. Ale następnego dnia zobaczyłem ją z jakimś innym kutasem na imprezie – ssała mu w toalecie, jakby moja sperma nigdy nie istniała. Ta latinka z aparatem oszukała mnie, ale cipka jej pamięta moje rżnięcie. Zdradliwa dziwka.