Sąsiadka z naprzeciwka, ta napalona laska o wielkich cyckach, wparowała do mnie wieczorem z butelką wina. Szybko wylądowaliśmy na kanapie, a ja zdarłem z niej spódnicę. Jej cipa była już mokra jak cholera, cipki soki kapały po udach. Wbiłem kutasa po jaja i zacząłem ją rżnąć jak zwierzę. Laska wiła się, jęczała głośno: 'Kurwa, mocniej, rozjeb mi cipę!' Po minucie doszła, tryskała sokami, ściskając mojego fiuta w sobie jak imadło.
Nie dałem jej dojść do siebie. Wyciągnąłem kutasa i wepchnąłem jej w buzię. Ssała jak głodna dziwka, lizała jaja, połykała po same gardło. Patrzyła na mnie tymi napalonymi oczami, a ja pompowałem w jej gęba. 'Pij mleczko, suko!' – warknąłem i spuściłem się obficie. Sperma wypełniła jej usta, spływała po brodzie, a ona połykała zachłannie, mrucząc z rozkoszy. Drugi strzał trafił prosto w gardło, aż się zakrztusiła, ale zlizała resztki z główki.
Teraz pora na dupsko. Postawiłem ją na czworaka, rozchyliłem pośladki i naplułem na jej ciasną dziurkę. Kutas śliski od jej soków wślizgnął się w tyłek bez problemu. Rżnąłem analnie ostro, klepałem po dupie, ciągnąłem za włosy. 'Weź to w dupę, dziwko!' – warczałem. Laska krzyczała z bólu i rozkoszy, jej cipa znowu kapała. Po kilku minutach eksplodowałem w jej jelitach, wypełniając dupę gorącym spustem. Creampie wypływało z niej strumieniami, a ona trzęsła się w kolejnym orgazmie.
Leżeliśmy zlani potem, sperma kapała z jej dziur. 'Jeszcze raz?' – zapytała z uśmieszkiem. Ta laska to czysta poezja seksu.