Anka stała przy zlewie w kuchni, frotując gąbką brudne talerze. Była napalona jak suka w rui – cycki falowały pod cienką bluzką, a obcisłe szorty podkreślały jej soczystą dupę. Cipka już pulsowała wilgocią, marząc o twardym kutasie. Nagle poczuła ręce męża na biodrach. Odwróciła głowę z uśmiechem, widząc jego nabrzmiały fiut wypychający spodnie.
– Rżnij mnie tu i teraz – wyszeptała ochryple, rozchylając nogi. Mąż nie czekał, zdarł z niej szorty i wepchnął kutasa w jej mokrą cipę jednym pchnięciem. Anka jęknęła głośno, opierając się o blat. Pierdolił ją brutalnie, waląc biodrami o jej tyłek, a naczynia brzęczały w rytm ruchów. Jej soki spływały po udach, cipka ściskała jego grubego fiuta jak imadło.
– Mocniej, kurwa, rozjeb mi cipę! – krzyczała, gryząc wargę. Obrócił ją twarzą do siebie, podniósł jedną nogę na blat i wbił się głębiej, masując jej łechtaczkę. Cycki wyskoczyły z bluzki, sutki twarde jak kamienie. Rżnął ją jak zwierzę, aż kuchnia wypełniła się plaśnięciami ciał i jej wrzaskami orgazmu. Sperma trysnęła w jej wnętrze, spływając po nogach, gdy klęknęła i wyssała resztki z jego kutasa.
Leżała na podłodze, rozmazana sokami i spustem, z uśmiechem zadowolenia. Kuchnia cuchnęła seksem, a ona już planowała następną rundę.