Siedziałem w swoim pokoju z kutasem sterczącym jak kołek, nie mogąc wytrzymać podniecenia. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do mojej seksownej współlokatorki, Kasi. Odebrała po pierwszym sygnale, jej głos był chrapliwy i napalony. "Kurwa, wreszcie! Moja cipa już płonie, palce wsadzone po nadgarstek, ale chcę twojego grubego kutasa!" – jęknęła prosto z mostu.
Rozmowa szybko zeszła na brudny tor. Opowiadała, jak liże sutki, szczypiąc je mocno, a ja waliłem konia, opisując, jak zaraz wepchnę jej pałę w gardło. "Pieprz mnie przez telefon, mów, jak mnie rżniesz!" – dyszała, a ja słyszałem mokre klaskanie jej cipki. Nie wytrzymałem dłużej. "Idę do ciebie, dziwko, i zerżnę cię do nieprzytomności!" – warknąłem, rzucając słuchawkę i biegnąc do jej pokoju z kutasem na wierzchu.
Wpadłem tam, a ona leżała rozłożona na łóżku, nogi szeroko, cipa czerwona i ociekająca. Rzuciła się na kolana, połykając mojego kutasa po jaja, ssąc jak odkurzacz. "Tak, dawaj, rżnij moją mordę!" – charczała z pełnymi ustami. Podniosłem ją, rzuciłem na materac i wepchnąłem fiuta w jej ciasną dziurę jednym pchnięciem. Walczyłem w nią jak maszyna, klaskając jajami o jej dupę, a ona wyła: "Mocniej, kurwa, rozjeb mi cipę!"
Jebałem ją na ostro, zmieniając pozycje – od tyłu, na jeźdźca – aż pot lał się strumieniami. Jej cycki falowały, paznokcie wbijały się w moje plecy. "Spuszczaj się we mnie, napełnij cipę spermą!" – błagała. Przyspieszyłem, wbijając się po same jaja, i w końcu eksplodowałem, pompując gorący spust głęboko w jej łon. Ciągle drgała w orgazmie, mleko wyciekające z cipki, a ja wyciągnąłem kutasa, patrząc na ten bałagan.