Ta dojrzała współlokatorka non stop mnie napalała. Codziennie kręciła swoją soczystą dupą w obcisłych stringach, jej ogromne cycki podskakiwały pod cienką bluzką, a sutki sterczały jak szpilki. Mój kutas puchł na jej widok, napinał spodnie, aż bolał. Próbowałem się powstrzymać, ale jej spojrzenia, te sprośne uśmiechy i przypadkowe muśnięcia – to było za dużo. Wiedziałem, że muszę ją wyruchać i spuścić prosto w cipę.
Pewnego wieczoru w kuchni złapałem ją od tyłu. Przycisnąłem do blatu, zdarłem te mokre majtki i palcami sprawdziłem jej srom – ociekała sokami, gotowa na kutasa. "Rżnij mnie, mały, dawno nie miałam porządnego spustu!" – sapnęła. Wbiłem jej w cipę po jaja, mocno i głęboko. Jej ścianki ściskały mnie jak imadło, a ona wiła się, piszcząc z rozkoszy. Ruchałem ją jak zwierzę, klapsy w dupę, ciągnięcie za włosy, cycki ugniatałem w dłoniach.
Zmieniłem pozycję, posadziłem ją na blacie, nogi szeroko. Lizałem jej cipę, ssąc łechtaczkę, aż tryskała mi w twarz. Potem znów wbiłem kutasa, pompowałem jak maszyna. "Szybciej, spuść się we mnie, napełnij moją cipę!" – krzyczała. Czułem, jak jej orgazm ściska mnie, a ja nie wytrzymałem – wystrzeliłem gorącym spustem prosto do jej macicy, fala za falą, aż kutas zmiękł w jej zalanej spermą szparce.
Leżała dysząc, sperma wypływała z cipki na blat. "To było najlepsze rżnięcie od lat" – mruknęła, liżąc wargi. Od tamtej pory rżniemy się codziennie, a ja zawsze kończę creampie w tej napalonej dojrzalej suce.