Słońce prażyło plażę nad morzem, fale szumiały w tle, a dzika Babalu, opalona laska z wielkimi cyckami i ciasną cipą, już była gotowa na ostre rżnięcie. Dwóch napalonych kutaszy, umięśnieni surferzy, ściągnęli z niej skąpe bikini. Babalu uklękła na piasku, chwyciła oba grubasy w dłonie i zaczęła ssać po kolei, śliniąc się jak kutasara. Jej usta rozciągały się na tłustych pałach, a oni pomrukiwali, wbijając palce w jej mokre włosy.
Jeden z nich, ten z tatuażami, położył ją na ręczniku twarzą do dołu. Babalu wypięła dupę, a on wbił kutasa w jej ciasną cipę od tyłu, rżnąc mocno i głęboko. Drugi klęknął przed nią, wpychając fiuta do gardła. Piasek lepił się do spoconych ciał, fale obmywały stopy, a Babalu jęczała z rozkoszy, dławiąc się kutasem. "Rżnijcie mocniej, chłopaki!" – wykrzyknęła, kręcąc biodrami.
Zmienili pozycję – Babalu usiadła na jednym kutasie, ujeżdżając go jak dzika klacz, podczas gdy drugi walił jej w dupę. Podwójne penetracja rozciągała jej dziury na maksa, cycki podskakiwały, a ona drapała ich plecy. Morze szumiało głośniej, jakby dopingowało orgię. "Spuszczajcie się we mnie!" – błagała, a oni przyspieszyli, waląc w unisonie.
W końcu obaj wyjęli kutasy i Babalu uklękła, otwierając usta. Pierwszy spuścił gęsty strumień spermy na jej twarz i cycki, drugi dolał do ust. Babalu połknęła, liżąc wargi, a resztę rozsmarowała po skórze. Leżała na plaży, zadowolona, z cipą ociekającą sokami i piaskiem w dupie.