Siedziałem sam w swoim pokoju, drzwi na klucz, ale ten napalony skurwiel, mój współlokator, miał zapasowy. Wparował bez pukania, z tym swoim grubym kutasem już sterczącym w gaciach. 'Ciii, nie krzycz, suko' – warknął, chwytając mnie za włosy i wciskając mordę w swoją pałę. Zerwał mi koszulkę, a ja poczułem słony smak jego napletka na języku.
Jego jaja falowały mi po brodzie, gdy zaczął rżnąć mi gardło na całego. 'Ssij mocniej, kurwo, połknij tego kutasa po jaja!' – ryczał, pompując jak maszyna. Ślina kapała mi po brodzie, oczy łzawiły od tarcia tej grubej pały o podniebienie. Czułem, jak żylaki pulsują, a on przyspieszał, trzymając mnie jak szmatę. Próbowałem złapać oddech, ale on tylko wpychał głębiej, dusząc mnie swoim mięsem.
Nagle zwolnił, jęknął głęboko i ryknął: 'Biorę spust, połykaj wszystko!'. Gorący strumień spermy zalał mi gardło, gęsty i słony, fala za falą. Trzymał mnie nabitym na kutasa, wyciskając każdą kroplę. Połykałem łapczywie, a on mruczał z zadowolenia, ocierając resztki o moje wargi. W końcu wysunął się, plując mi w twarz ostatnią smugą. 'Dobra robota, następnym razem wezmę ci dupę'. Wyszedł, zostawiając mnie z pełną gębą jego smrodu i ociekającą mordą.
Leżałem tam, dysząc, z posmakiem jego spustu na języku, już marząc o kolejnym ataku tego kutasa.