Dorota, dojrzała sąsiadka z ogromnymi balonami na cyckach, stała pod prysznicem, pozwalając wodzie spływać po swoim mięsistym ciele. Nagle usłyszała szelest za oknem łazienki. Odwróciła się gwałtownie i zobaczyła go – zboczonego karła z naprzeciwka, który podglądał ją przez szparę w zasłonie, z ręką w spodniach, waląc konia na widok jej mokrej cipki i wielkich cycków.
Wściekła jak osa, Dorota wyskoczyła naga z łazienki, ociekając wodą. 'Ty mały zboczeńcu pierdolony! Co ty odpierdalasz, karle jebany?!' – wrzasnęła, łapiąc go za kołnierz jego obcisłych gaci. Karzeł, niski jak krasnal, ale z napiętym pakówaniem w spodniach, tylko się uśmiechnął perwersyjnie. 'Twoje cyce są takie soczyste, laska... nie mogłem się powstrzymać.' Dorota, czerwona z gniewu, wepchnęła go do mieszkania i rzuciła na kanapę. Jej wielkie balony falowały wściekle.
Zamiast wzywać gliny, Dorota poczuła dziwny dreszcz. Karzeł szybko ściągnął spodnie, odsłaniając potężnego kutasa – grubego jak jej nadgarstek, mimo jego karłowatej postury. 'No dawaj, suko, weź go w usta!' – warknął. Ona, wciąż wkurwiona, uklękła i wessała tego olbrzyma, ssąc głośno i plując śliną. Karzeł złapał ją za włosy i napierdalał w gardło, aż łzy pociekły jej po policzkach. Potem rzucił ją na czworaka i wbił kutasa w jej ciasną cipę od tyłu, rżnąc jak maszyna. 'Kurwa, jaka mokra dziura!' – jęczał, waląc w jej tłuste dupsko.
Dorota wyła z rozkoszy i wściekłości, jej cycki obijały się o kanapę przy każdym pchnięciu. Karzeł przyspieszył, spuszczając gęsty strumień spermy prosto w jej macicę. 'Spust dla ciebie, wielkocycka dziwko!' – ryknął. Ona dojrzewając orgazm, trysnęła sokami po udach. Od tamtej pory karzeł podglądał regularnie, a ona czekała z otwartymi nogami.