Młoda włoska laska, z oliwkową skórą i krągłym tyłkiem, stała bezradnie w kuchni, gdy jej pralka odmówiła posłuszeństwa. Wrzeszczała po włosku, ale w końcu zadzwoniła po majstra. Nie miała grosza na rachunek, ale ciało paliło ją od podniecenia na samą myśl o rozwiązaniu problemu. Gdy wysoki chłop z narzędziami zapukał do drzwi, otworzyła w obcisłej sukience, która ledwo zakrywała jej soczystą cipkę.
Majster szybko zdiagnozował usterkę, naprawił pralkę w pół godziny, ale rachunek był wysoki. Włoszka błagała: "Nie mam kasy, ale weź moją cipkę i dupkę zamiast". Chłopak wyszczerzył zęby, ściągnął spodnie i wyciągnął grubego, nabrzmiałego kutasa. Laska uklękła, wzięła go do ust, ssąc łapczywie, śliniąc pałę po jaja. "Kurwa, jaka mokra gardziel", jęknął, wpychając głębiej, aż się zakrztusiła.
Postawił ją na pralce, rozchylił nogi i wbił kutasa w jej ciasną cipkę. Rżnął mocno, z głośnym plaśnięciem bioder o dupsko. Włoszka wiła się, krzycząc: "Tak, pieprz mnie mocniej, rozjeb mi cipę!". Jej soki spływały po udach, a on walił bez litości, szczypiąc sutki. Po chwili wyciągnął, splunął na jej różowe dziureczkę i wepchnął w ciasną dupkę. "O kurwa, jaka wąska!", ryknął, pompując jak maszyna.
Laska wyprężała się, dupsko pulsowało wokół kutasa, aż majster nie wytrzymał. Wyciągnął i spuścił gęsty strumień spermy na jej twarz i cycki. "Płatność przyjęta", mrugnął, a włoszka lizała resztki, marząc o następnej awarii. Pralka działała, ale jej dziury bolały słodko.