Weszłam do swingerskiego domu z cipą już ociekającą sokami, podniecona na maksa myślą o obcych kutasach. Pokój z dziurą w ścianie śmierdział spermą i pochwami, jęki rozbrzmiewały wszędzie. Zdjęłam spódnicę i majtki, uklękłam na kolanach przed ścianą, gotowa na akcję. Serce waliło mi jak młot, a sutki sterczały twardo.
Nagle przez dziurę wyskoczył pierwszy gruby kutas, żylasty i nabrzmiały. Chwyciłam go w garść, oblizałam jaja i wessałam główkę do gardła. Ssałam jak opętana, śliniąc się po brodzie, facet po drugiej stronie ryczał z rozkoszy. Mocno go masowałam językiem, aż naprężył się i wystrzelił gęstym spustem prosto w usta. Połykałam chciwie, czując słony smak na języku.
Kolejny kutas, dłuższy i cieńszy, wcisnął się natychmiast. Wstałam, naprowadziłam mokrą cipę na jego trzon i zaczęłam się osuwać, rżnąc się sama przez ścianę. Walczyłam biodrami, cycki mi falowały, a on walił w mnie jak tłok. Krzyczałam: 'mocniej, kurwa, rozjeb mi cipę!'. W końcu wyciągnął i spuścił strumienie spermy na moją dupę i plecy.
Kolejka obcych nie kończyła się. Brałam kutasy w usta, cipę i dupę, lizałam jaja, aż cała byłam oblepiona spustami. Ssałam jednego, podczas gdy drugi rżnął mnie od tyłu przez inną dziurę. Byłam totalną dziwką glory hole, kochającą smak nieznajomych kutasów i gorące wytryski na twarzy. Noc trwała w nieskończoność, a ja błagałam o więcej.