Siedzisz w kącie sypialni, serce wali ci jak młot, a kutasek już sterczy w gaciach. Twoja żona, ta napalona suka o wielkich balonach i ciasnej cipie, właśnie zamknęła zakład. 'Jeśli ten twój nieudacznik z firmy mnie nie wyrucha na full, dostanę od ciebie pięć stów. Ale jak spuści się we mnie, patrzysz i liżesz później.' Patrzysz, jak dzwoni do niego, kusi głosem. Godzinę później drzwi się otwierają, a ten chudy frajer, bezużyteczny pracownik z jej firmy, wchodzi niepewnie, ale jego spodnie wybrzuszają się od olbrzymiego kutasa.
Żona podchodzi prowokująco, zsuwa sukienkę, odsłaniając soczyste cycki i wygoloną cipkę. 'No dawaj, leniu, pokaż, co masz w spodniach. Mąż obstawił, że dasz radę mnie zerżnąć.' Facet czerwienieje, ale rozsuwa rozporek – wyskakuje bestia, gruby kutas dłuższy niż twój ramieniem, z nabrzmiałą główką. Żona pada na kolana, chwyta go w łapska i wessuje głęboko, ssąc jak głodna dziwka. Słyszysz mlaskanie, widzisz, jak jej ślina spływa po trzonie, a on jęczy, łapiąc ją za włosy. 'Kurwa, jesteś lepsza niż w moich snach!' – warczy, a ty walisz konia w ukryciu.
Podnosi ją, rzuca na łóżko obok ciebie. Rozchyla jej nogi, wpycha tego potwora w cipę jednym pchnięciem. Żona wyje z rozkoszy: 'O tak, rżnij mnie mocniej niż ten rogacz!' On napiera brutalnie, pałając jej cipę na maksa, cycki falują, pot leje się strumieniami. Widzisz, jak jej cipka napręża się na grubości, sok kapie na pościel. Ty drżysz, gotów spuścić się z podniecenia, patrząc na ten hardcore.
Nagle zwalnia, wyjmuje kutasa i wali nim po jej mordzie. 'Biorę spust!' – ryczy, a gęste strumienie spermy tryskają na twarz żony, cycki, do ust. Ona połyka żwawo, liże resztki. 'Wygrałeś zakład, rogaczu. Teraz czyść.' Patrzysz bezsilny, z pustym fiutem w garści.