Siedzieliśmy z moim kumplem na kanapie, on wpatrzony w telewizor, gdzie leciał ważny mecz piłkarski. Krzyczał na bramkarza, a ja popijałem piwo, udając zainteresowanie. Nagle weszła jego żona – ta tłusta krowa o ogromnych cyckach i szerokim dupsku, które falowało przy każdym kroku. Miała na sobie krótką spódniczkę i bluzkę ledwo mieszczącą jej balony. Uśmiechnęła się do mnie lubieżnie, ignorując męża, i klęknęła między moimi nogami pod stolikiem.
Rozpięła mi rozporek i wyciągnęła mojego grubego, nabrzmiałego kutasa. "Kurwa, jaki wielki pałę" – wyszeptała, oblizując wargi. Złapała go pulchną dłonią i wessała główkę do swoich mokrych ust. Ssanie było mokre i głośne, ślina kapała po jej brodzie na podłogę. Próbowała głębiej, ale jej tłusta szyja nie pozwalała – kutas utykał w połowie, dławiąc ją. Jej policzki nadymały się jak balony, oczy łzawiły, ale nie odpuszczała. Cycki ocierały się o moje uda, sutki twarde jak kamienie. Kumpel obok wrzeszczał: "No dawaj, strzel gola!", nieświadomy, że jego żona właśnie pożera mojego fiuta.
Nie mogłem dłużej wytrzymać tego widoku – tej grubej dziwki dławiącej się moim kutasem. Złapałem ją za tłuste włosy i wepchnąłem ile się dało, czując opór jej gardła. Wybuchnąłem potężnym spustem, wypełniając jej pysk gorącą, gęstą spermą. Połykała łapczywie, ale sporo wyciekło po kącikach ust, spływając na dekolt. Kasłała cicho, oblizując resztki z główki. W końcu wstała, otarła wargi grzbietem dłoni i wyszła z pokoju, machając dupą. Kumpel nawet nie mrugnął, zbyt pochłonięty grą. Ja tylko się uśmiechnąłem, chowając wciąż twardego kutasa.