Stary Janek otworzył drzwi mieszkania, zmęczony po całym dniu w pracy, ale gdy zobaczył swoją żonę Anię stojącą w kuchni w obcisłej sukience podkreślającej jej idealne cycki i jędrny tyłek, od razu kutasa naprężył mu się w spodniach. Ania, ta gorąca laska z burzą blond włosów i ustami stworzonymi do ssania, uśmiechnęła się prowokująco. 'W samą porę, kochanie, moja cipa już mokra od myśli o twoim kutasie' – wyszeptała, podchodząc i klejącą mu się do ciała.
Janek nie czekał. Chwycił ją za dupę, przycisnął do ściany i wpił się w jej usta, ssąc język jak głodny wilk. Ręce Anii powędrowały do jego rozporka, wyciągając grubego, żylastego kutasa, który już ociekał sokiem. 'Rżnij mnie mocno, stary byku!' – jęknęła, opadając na kolana. Wessała fiuta po jaja, ssąc i połykając głęboko, aż gardło ją bolało. Janek rżnął jej buzię jak cipę, trzymając za włosy i wpychając na maksa.
Podniósł ją, zdarł majtki i wepchnął kutasa w jej ciasną, mokrą szparkę jednym pchnięciem. Ania wrzasnęła z rozkoszy, oplatając nogami jego biodra. 'Kurwa, ale cię cipka ściska!' – stęknął Janek, waląc w nią jak tłok, cycki podskakiwały, a sok lał się po udach. Rżnął ją na blacie kuchennym, potem na podłodze, zmieniając pozycje – od misjonarza po jeźdźca, aż oboje spoceni i dyszący.
W końcu Ania doszła, tryskając sokiem i drżąc całym ciałem. 'Spuszczaj się we mnie!' – błagała. Janek wyciągnął kutasa i zalał jej cycki gorącym spustem, który ściekał po brzuchu. Oboje padli wyczerpani, ale z uśmiechami, wiedząc, że jutro powtórka.