Ona myślała, że mnie olała i nigdy więcej mnie nie zobaczy. Ale teraz siedziała z tą swoją głupią kumpelą w parku, gadając o facecikach. Podszedłem z uśmiechem, wyciągając portfel. 'Pięć stów i rżnę cię tu i teraz, na oczach twojej laski'. Ta cipa się zawahała, ale kasa przemówiła. Kumpela wybałuszyła oczy, ale nie ruszyła się z miejsca, patrząc jak suka klęka i wyjmuje mi kutasa.
Jej usta objęły moją pałę, ssąc żarłocznie, śliniąc się jak kurwa na głodzie. Kumpela czerwieniała, ale nie odwracała wzroku – to ją podniecało, widziałem po drżących udach. Wyciągnąłem cipę na trawę, rozchyliłem jej nogi i wbiłem język w mokrą szparkę. Lizałem łechtaczkę, palcami dłubiąc dziurę, aż jęczała głośno, a kumpela gryzła wargę, macała się po cyckach.
Nie czekałem dłużej. Wbiłem kutasa po jaja w jej ciasną cipę, rżnąc jak maszyna. Biodra klaskały o jej dupę, ona wyła z rozkoszy, błagając o więcej. Kumpela siedziała blisko, patrząc jak mój kutas wchodzi i wychodzi, ociekając sokami. 'Patrz, suko, jak zemstę biorę!' – warczałem, przyspieszając. Cipa ściskała mnie mocno, a ja czułem nadchodzący spust.
W końcu wyciągnąłem pałę i trysnąłem gęstym białym sokiem na jej twarz i cycki. Kumpela patrzyła z otwartymi ustami, jakby sama chciała polizać. Laska oblizała wargi, a ja rzuciłem kasę i odszedłem, zostawiając je w kałuży spermy. Słodka zemsta.