Było ciemno jak w dupie w sypialni. Żona miała wrócić późno z babskiego wyjścia, ale nagle poczułem, jak ktoś się wciska pod kołdrę. Mokre, gorące ciało, krągłe cycki ocierające się o moje plecy. "Kochanie, tęskniłam", szepnęła ochrypłym głosem. Myślałem, że to moja żona, napalona po winie. Moja pała momentalnie stwardniała jak beton. Odwróciłem się, złapałem te soczyste biodra i wbiłem kutasa prosto w jej ociekającą cipę. Była taka ciasna, wilgotna, a te krągłości... rżnąłem ją mocno, jak zwierzę.
Walczyłem w niej jak wściekły, kutasyem dudniącym w jej głębiach. Ona jęczała głośno: "Tak, mocniej, rżnij mnie!". Te jej wielkie cycki falowały pod moimi dłońmi, a dupa taka pulchna, idealna do klapsów. Przyspieszyłem tempo, wbijając się po jaja, czując jak jej cipka ściska mnie w imadle. "Jesteś taka mokra dzisiaj", mruknąłem, nie widząc twarzy w ciemności. Ona tylko chichotała cicho, wijąc się pode mną, prowokując do głębszych pchnięć. Moje jaja już się napinały, spust był blisko. Ruchałem ją bez litości, aż łóżko trzeszczało.
Nagle światło z korytarza mignęło – żona weszła! Ale za późno. Patrzyła zszokowana, jak wylewam gęsty strumień spermy prosto w cipę tej suki. To nie żona – to jej najlepsza kumpela, ta krągła laska z wielkimi cyckami i dupą jak marzenie! Wykiwała mnie, udając ją w ciemności. "O kurwa, spuściłeś się we mnie!", pisnęła z triumfem, a sperma wyciekała z jej nabitej cipki. Żona wrzasnęła, ale ja tylko się uśmiechnąłem – ta cipa była wart tego zdradzkiego spustu.
Ona oblizała wargi, patrząc na mnie z lubieżnym błyskiem. "Następnym razem weźmiesz moją dupę", szepnęła, wychodząc z miną zwycięzcy. Żona była wściekła, ale moja pała już myślała o rewanżu z tą podstępną kurwą.