Siedziałem na łóżku w naszym mieszkanku studenckim, gdy wparowała ona – ruda Niemka o ognistych włosach do pasa, z cyckami napiętymi pod cienką koszulką. Anka, moja współlokatorka, uśmiechnęła się sprośnie, jej zielone oczy błyszczały pożądaniem. 'Hej, kochanie, nudzę się. Pokaż mi swojego kutasa', wyszeptała z tym seksownym niemieckim akcentem, zdejmując bluzkę. Jej sutki sterczały twardo, a ja już miałem fiuta na baczność.
Zbliżyła się na kolanach, rozpięła mi spodnie i wyjęła mojego grubego kutasa. 'O kurwa, jaki wielki', jęknęła, liżąc główkę językiem. Ssanie było mistrzowskie – brała go głęboko w gardło, śliniąc się i połykając jaja. Patrzyłem z góry, jak jej rude kłaki falują, a ona mruczy z rozkoszy. 'Rżnij mi mordę mocniej', błagała, a ja złapałem ją za włosy i napierdalałem w te wilgotne usta, aż się dławiła.
Nie wytrzymałem dłużej – rzuciłem ją na łóżko, zdarłem majtki i wbiłem kutasa w jej mokrą cipę. Była ciasna, gorąca, ociekająca sokami. 'Tak, rżnij mnie mocno, ty polski byku!', krzyczała po niemiecku pomieszanym z polskim. Walczyłem w niej jak tłok, klepiąc jej dupę i szczypiąc cycki. Ona wiła się, drapała plecy, a jej cipa pulsowała wokół mojego fiuta.
W końcu doszedłem – spuściłem gęsty strumień spermy prosto w jej wnętrze, wypełniając cipę po brzegi. Anka drżała w orgazmie, jej ciało lśniło potem. 'Jesteś moim ulubionym kutasem', wysapała, liżąc resztki z mojej pały. Od tamtej pory rżniemy się codziennie.