Cindy Shine, ta czeska laska o idealnych cyckach i jędrnej dupie, wparowała do pokoju z dzikim błyskiem w oku. Zdjęła bluzkę, odsłaniając sterczące sutki, i rzuciła się na mój kutasa. Chwyciła go w gorące dłońki, lizała po całej długości, ssąc główkę jak lizak. Jej usta ślizgały się po żyle, a język wirował wokół, aż kutas stwardniał jak skała. Cindy patrzyła mi w oczy, mrucząc: 'Chcę cię poczuć w cipie'.
Położyłem ją na łóżku, rozchyliłem uda i wbiłem kutasa w jej mokrą cipę. Rżnąłem mocno, każde pchnięcie sprawiało, że jej cycki podskakiwały. Cindy jęczała głośno: 'Mocniej, pieprz mnie jak sukę!'. Przewróciłem ją na brzuch, złapałem za biodra i waliłem od tyłu, klepiąc dupę. Jej cipa ściskała mnie jak imadło, sok spływał po udach. Laska wiła się w ekstazie, błagając o więcej.
Zmieniłem pozycję na jeźdźca – Cindy usiadła na moim kutasie, ujeżdżając go dziko. Cycki falowały, a ona kręciła biodrami, gryząc wargę. 'Daj mi spust!' – krzyknęła. Przyspieszyłem, wbijając się głęboko, aż poczułem, że nadchodzi. Wyciągnąłem kutasa i spuściłem się na jej twarz i cycki, gęsty strumień lepił się do skóry. Cindy zlizała resztki, uśmiechając się lubieżnie. To było pieprzenie na najwyższym poziomie – czeska bogini zaspokojona do granic.
Leżeliśmy dysząc, ale Cindy już sięgała po mój kutas, gotowa na drugą rundę. Ta laska to maszyna do ruchania.