Nikki i Samanta, dwie napalone współlokatorki, postanowiły zorganizować maraton spustów do cipki. Rozłożyły się na wielkim łóżku w salonie, cipki już ociekające sokami, gotowe na ostrą jazdę. Zaprosiły kilkunastu kutasów z okolicy, obiecując, że każda z nich weźmie po kilka wytrysków wewnętrznych. Nikki pierwsza poczuła twardego kutasa wbijającego się w jej ciasną cipkę. Facet rżnął ją jak zwierzę, trzymając za biodra i waląc po jajach o jej tyłek.
– Rżnij mocniej, napełnij mnie spermą! – jęczała Nikki, wijąc się w ekstazie. Po minucie brutalnego ruchania kutas zadrżał i spuścił gęstą, gorącą maź prosto do jej macicy. Sperma wyciekała z cipki, ale Nikki tylko się uśmiechnęła, rozchylając nogi na następnego. Samanta obok nie czekała – złapała kutasa kolejnego typa i wsadziła sobie do ust, ssąc jak profesjonalna dziwka, po czym skierowała go do swojej mokrej szparki.
Maraton trwał godzinami. Faceci zmieniali się co chwilę, rżnąc cipki dziewczyn na przemian. Samanta brała dwa kutasy naraz – jeden w cipkę, drugi w usta – aż poczuła pierwszy spust wypełniający jej wnętrze. Nikki już miała trzeciego w sobie, jej cipka bulgotała od mieszanki spermy poprzedników. – Jeszcze! Więcej spustów, chcę być zalana po czubek! – krzyczała, gryząc wargę z rozkoszy. Kutasy waliły bez litości, cipki mlaskały od wilgoci i nasienia.
Po dziesiątym wytrysku obie laski leżały wyczerpane, cipki rozjebane i ociekające białą mazią. Sperma spływała po udach, tworząc kałuże na prześcieradle. Nikki i Samanta całowały się, smakując sól potu i spermy, dumne z maratonu. Ich brzuchy falowały od pełnych macic – idealny finisz hardcore'owego rżnięcia.