Siedziałem w biurze szefowej, patrząc na jej ogromne cycki wypychające bluzkę. Anna Polina, ta francuska suka z wielkimi balonami, odmawiała mi podwyżki. 'Chcesz więcej kasy? Udowodnij, że na to zasługujesz', mruknęła, rozpinając guziki. Jej sutki sterczały jak szpilki, a ja już miałem kutasa na pełnym gazie.
Wpadłem na nią jak huragan. zdarłem jej spódnicę, a cipka była już mokra jak po deszczu. 'Rżnij mnie mocno, gnoju, to może dostaniesz premię', sapnęła. Wziąłem ją od tyłu, waląc kutasa w jej ciasną szparkę. Cycki falowały jak galareta, podskakiwały z każdym pchnięciem. Anna jęczała jak dziwka: 'Głębiej, kurwa, rozjeb mi cipę!'
Odwróciłem ją, wsadziłem kutasa między te olbrzymie balony. Smarowała je moją śliną, a ja ruchałem jej dekolt jak najwęższą cipkę. Potem na stół – rozłożyła nogi szeroko, a ja waliłem w nią bez litości. Jej cycki trzęsły się, sutki czerwone od szczypania. 'Spuszczaj się we mnie, dawaj podwyżkę!' wrzeszczała.
W końcu nie wytrzymałem. Wyciągnąłem kutasa i zalałem jej twarz gorącym spustem. Bryzgało na cycki, na usta – zlizywała jak głodna suka. 'Dobra robota, jutro dostajesz podwyżkę', wysapała, przecierając cipkę. Wyszedłem z biura z pustymi jajami i obietnicą kasy.