Sąsiadka z naprzeciwka, ta ruda laska o cyckach jak melony, zawsze prowokowała mnie swoim krótkim spodenkami. W końcu nie wytrzymałem i zapukałem do niej wieczorem. Otworzyła w samym topie i stringach, jej rude włosy opadały na ramiona, a oczy błyszczały sprośnym głodem. "Chodź, pokażę ci swoją rudą cipę", szepnęła, ciągnąc mnie do sypialni.
Zrzuciła majtki i rozłożyła nogi na łóżku. Jej cipa była idealna – ruda, gęsto owłosiona, już mokra i nabrzmiała. Pochyliłem się i wgryzłem w te rude włosy, liżąc soczyste płatki. Smakowała jak czysta pokusa, soki spływały mi po brodzie. "Ssij mocniej, wyliż mi cipę!", jęczała, wciskając moją głowę głębiej. Moja pała stwardniała jak skała, gotowa do ataku.
Nie czekałem dłużej. Wbiłem kutasa w jej rudą dziurę jednym pchnięciem. Była ciasna, gorąca, owłosienie ocierało się o moje jaja. Rżnąłem ją na ostro, jak zwierzę – pałę waliłem w cipę z całej siły, cycki podskakiwały, a ona krzyczała: "Mocniej, rozjeb mi tę rudą cipę!". Łóżko trzeszczało, pot lał się strumieniami, jej ręce drapały mi plecy.
Na koniec wyciągnąłem kutasa i spuściłem gęsty strumień spermy prosto na jej rudą cipę. Biały spust mieszał się z rudymi włoskami, kapiąc do środka. "Jesteś moim kutasowym królem", wysapała, rozsmarowując moją pałę po wargach. Ruda cipa wyglądała obłędnie, zalana sokami i moim wytryskiem.