Siedziałem w dupie, deprecha mnie dobijała, kutas zwisał bez życia. Nagle drzwi się otwierają i wchodzi moja seksowna współlokatorka Macy, ta napalona laska z wielkimi cyckami i ciasną cipką. Widzi mnie na kanapie, smutnego jak pies, i mówi: 'Ej, co ci jest? Daj, pomogę ci kutasa ożywić'. Zrzuca kieckę, pokazuje wygoloną cipę i klęka przede mną.
Macy łapie mojego kutasa, ssie go jak głodna dziwka, język wiruje po żołędzi, aż mi staje na maksa. 'Patrz, jak twardy się zrobił!' – rechocze i siada na mnie okrakiem. Jej mokra cipa połyka całego fiuta, zaczyna jeździć jak na rodeo, cycki podskakują, a ja łapię ją za dupę i wbijam głęboko. Rżniemy się ostro, pot spływa po jej skórze, ona jęczy: 'Kurwa, ale cię lubię w sobie!'.
Nagle Macy drży, cipka jej pulsuje, i tryska fontanną soku prosto na mój brzuch. 'Aaach, spadam!' – krzyczy, a ja czuję, jak jej ściska kutasa. Nie wytrzymuję, walę spust w jej wnętrze, zalewam gorącą spermą. Tryska jeszcze raz, mokro wszędzie, łóżko zalane. Ona się śmieje: 'Widzisz, deprecha spierdoliła!'.
Po tym rżnięciu poczułem się jak nowy, kutas gotowy na więcej. Macy mruga: 'Jak depre wróci, wal do mojej cipki'. Od tamtej pory codziennie ją rżniemy, a ja zapomniałem o smutkach.