Stałam w pralni akademika, wrzucając swoje brudne majtki do wielkiej pralki. Było późno, tylko ja i szum maszyn. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem i wszedł on – mój seksowny sąsiad z pokoju obok, wysoki brunet z tatuażami i tym uśmieszkiem, który zawsze mnie podniecał. Miał na sobie luźne szorty, pod którymi rysował się pokaźny wybrzuszenie. "Cześć, co słychać?" – mrugnął, podchodząc bliżej. Patrzył na moje obcisłe szorty, które ledwo zakrywały dupę, i na bluzkę bez stanika, gdzie sutki sterczały jak szalone.
Nie minęła minuta, a już gadaliśmy o pierdołach, ale jego ręce powędrowały na moje biodra. Poczułam, jak jego kutas twardnieje i wciska mi się w brzuch. "Twoja cipa pachnie obłędnie", wyszeptał, zsuwając mi szorty razem z majtkami. Klęknął jak posłuszny pies, rozchylił mi nogi i wbił mordę prosto w moją mokrą szparkę. Lizał cipkę zachłannie, ssąc łechtaczkę, jakby to był najsłodszy nektar. Język wirował po wargach sromowych, penetrował dziurkę, a ja trzymałam go za włosy, wpychając twarz głębiej. Sok z cipki spływał mu po brodzie, a ja jęczałam jak suka w rui.
Nie hamowałam się – pralka obok dudniła, suszarki kręciły się w tle, ale pieprzyć to, jakby ktoś wszedł, niech patrzy. Wsunął dwa palce w moją ciasną cipkę, ruchając je szybko, podczas gdy język masował łechtaczkę. "Kurwa, jaka mokra dziwko!" – mruknął, a ja eksplodowałam orgazmem, tryskając mu w usta gorącymi sokami. Drżałam, nogi mi się uginały, ale on nie przestał – lizał dalej, doprowadzając do drugiego szczytu. W końcu wstał, wyjął kutasa i spuścił gęsty strumień spermy na moje cycki. "Następnym razem rżnę cię tu na suszarce", obiecał, a ja tylko kiwnęłam głową, wciąż dysząc.