Wsiadłam do taksówki późną nocą, po imprezie. Krótka spódniczka podwinęła się, odsłaniając moje stringi. Kierowca, umięśniony obcy typ z tatuażami, zerkał na mnie w lusterku wstecznym. 'Dokąd, suko?' burknął, a jego głos brzmiał jak rozkaz. Serce mi waliło, cipka już wilgotniała od samego spojrzenia.
Zamiast jechać autostradą, skręcił w zatłoczone centrum miasta. Ręka faceta wysunęła się do tyłu, przesunęła po mojej nodze w górę. 'Co ty, kurwa, wyprawiasz?' pisnęłam, ale nogi same się rozchyliły. Paluchami zdarł mi majtki na bok i wsadził dwa w moją mokrą cipę. 'Zamknij mordę i ciesz się,' warknął, wciskając gaz. Ludzie na chodnikach mijali nas, światła samochodów świeciły prosto w okna, a on rżnął mnie palcami jak maszyna.
Jechaliśmy slalomem przez ruch, jego kciuk masował łechtaczkę, palce szukały punktu G. 'Kurwa, jaka ciasna i mokra cipka!' syczał, patrząc na mnie w lusterko. Moje cycki falowały pod bluzką, soki spływały po udach na siedzenie. Orgazm nadchodził falami – trzęsłam się, gryząc wargę, by nie wrzeszczeć na całą ulicę. 'Dojdź, dziwko!' rozkazał, przyspieszając ruchy. Wybuchłam, cipka ściskała jego paluchy, sok trysnął.
Zatrzymał się na czerwonym, wyciągnął rękę ociekającą moimi sokami i wcisnął mi do ust. 'Liż, suko.' Polizałam posłusznie, patrząc, jak kierowcy obok gapią się z otwartymi gębami. 'Następnym razem wepchnę kutasa po jaja,' obiecał, ruszając dalej. Wysiadłam z drżącymi nogami, cipka wciąż pulsowała po tym publicznym rżnięciu palcami.