Młoda współlokatorka, Anka, kręciła kusząco dupą w kuchni, jej krótka spódniczka ledwo zakrywała gładką cipkę. Paweł, napalony jak pies, nie wytrzymał. Podszedł od tyłu, zdarł jej majtki i wepchnął grubego kutasa prosto w mokrą szparkę. Anka jęknęła głośno, wijąc się z rozkoszy, gdy zaczął ją rżnąć na ostro, waląc biodrami jak tłokiem. Jej cipka ciasno ściskała jego pałę, sokii spływały po udach.
Paweł złapał ją za cycki, ściskając sutki, podczas gdy kutas wymiatał w jej wnętrzu. 'Rżnij mocniej, ty zboczeńcu!' – krzyczała Anka, odpychając dupę do tyłu. On przyspieszył, pałając jej cipkę na całego, aż meble trzeszczały. Wyciągnął kutasa, mokrego od jej soków, i wepchnął jej do ust. Anka ssała zachłannie, połykając jaja i liżąc łeb, śliniąc się jak dziwka.
Nie mógł dłużej wytrzymać. Odwrócił ją twarzą do blatu, rozstawił nogi i znów wbił kutasa w cipkę, tym razem na maksa głęboko. Rżnął ją brutalnie, klapsy na dupie paliły skórę. Anka drżała, dochodząc z wrzaskiem, jej cipka pulsowała wokół pały. Paweł w końcu spuścił się, wypełniając ją gorącym wytryskiem, który spływał po nogach. Oboje sapali, zadowoleni z tego ostrego ruchania.
Potem Anka klęknęła, wylizała resztki spermy z kutasa, patrząc mu w oczy z diabelskim uśmiechem. 'Jutro powtórzymy, co?' – szepnęła, liżąc wargi.