Spotkał ją przez apkę – czarną laskę o soczystych ustach i wielkich cyckach, amatorską dziwkę gotową na szybki hookup. Umówili się w ciemnym parku, blisko ruchliwej drogi, gdzie każdy szelest mógł oznaczać kłopoty. Serce waliło mu jak młot, ale kutas już sterczał w spodniach. Ona podeszła prowokująco, w obcisłej mini i topie ledwo trzymającym te czarne balony. 'Chodź, ruchnij mnie tu i teraz' – szepnęła, macała go po kroczu.
Spoił jej w usta, ręce wślizgnęły się pod spódnicę. Cipa już mokra jak po deszczu, gorąca i lepka. Zdjął spodnie, a ona uklękła na trawie, wpychając kutasa w gardło. Ssała jak odkurzacz, śliniąc się i charcząc, oczy łzawiły od głębokiego gardła. Ryzyko rosło – słychać było kroki przechodnia w oddali. On ją podniósł, oparł o drzewo i wepchnął fiuta w tę czarną szparkę. Rżnął mocno, cycki podskakiwały, ona jęczała: 'Kurwa, dawaj głębiej, rozjeb mi cipę!'.
Zmienił pozycję, zgniótł ją na ziemi od tyłu, waląc w dupę jak tłok. Cipa chlupotała, sok spływał po udach. Ona gryzła wargę, by nie wrzeszczeć za głośno, ale orgazm nadchodził – trzęsła się, ściskając kutasa. On nie wytrzymał, wyciągnął i spuścił gęsty strumień na jej czarną mordę i cycki. Sperma kapała, lśniła w świetle latarni. 'Następnym razem jeszcze ryzykowniej' – mrugnęła, ocierając spust.