Marek wrócił do domu wcześniej niż zwykle, z kutasem twardym jak skała, nabrzmiałym i gotowym do akcji. Jego drobna żoneczka Ola, ważąca niecałe 45 kilo, z małymi cyckami i ciasną cipką, relaksowała się na kanapie w cienkich stringach, nieświadoma, co ją czeka. Podszedł cicho, złapał ją za tyłek i pocałował głęboko, wsuwając język w jej usta. Ola jęknęła cicho, czując, jak jego ręce wędrują po jej gładkiej skórze.
Pchnął ją na plecy, zdarł majtki i rozpiął spodnie. 'Patrz, skarbie, mam niespodziankę dla twojej cipki' – warknął, wyciągając swojego potwora: 25 centymetrów grubego kutasa, z żyłami nabrzmiałymi i główką błyszczącą od soku. Ola otworzyła buzię w szoku. 'Kurwa, Marek, to bestia! Gdzieś ty to chował?' – wyszeptała, ale już chwyciła go dłonią, ledwo obejmując. Polizała jaja, ssała główkę jak lizak, dławiąc się głęboko, ślina spływała po brodzie na jej małe cycki.
Nie czekał dłużej. Podniósł ją jak piórko, postawił na czworaka i wbił kutasa w jej mokrą cipę jednym pchnięciem. Ola wrzasnęła z bólu i rozkoszy, jej ścianki rozciągnięte na maksa. 'Rżnij mnie, ty skurwielu! Rozjeb mi cipę!' – błagała, wijąc się. Marek walił w nią jak tłok, klapsy na dupę czerwieniły skórę, cycki podskakiwały. Cipa chlupotała, sok leciał po udach. Przyspieszył, czując, jak spust nadchodzi.
W końcu ryknął i wlał w nią gęsty strumień spermy, wypełniając cipę po brzegi. Ola drżała w orgazmie, jej ciało napięte, cipka pulsująca wokół kutasa. 'To była najlepsza niespodzianka, kochanie' – jęknęła, a on wysunął się, patrząc, jak biały spust wycieka z jej zniszczonej dziurki.