Sylwester w pełnym rozkwicie. Szampan lał się strumieniami, a ja patrzyłam na mojego chłopaka z tym swoim grubym kutasem w spodniach. Kumpelka, ta napalona suka o wielkich cyckach, śliniła się na jego widok. 'Daję ci go na Nowy Rok' – powiedziałam z uśmiechem, pchając go w jej ramiona. Zdjęliśmy ciuchy w mgnieniu oka. Jej cipa już ociekała sokami, a mój chłopak wbił język w jej szparkę, liżąc jak głodny wilk.
On klęknął i wpakował kutasa najpierw w jej usta. Kumpelka ssała go głęboko, dławiąc się, śliniąc po brodzie. Ja dołączyłam, liżąc jego jaja i patrząc, jak jej gardło się wybrzusza. Potem odwrócił ją na czworaka i wbił się w cipę po jaja. Rżnął ją brutalnie, klapsy na dupę, a ona wyła: 'Mocniej, kurwa!'. Ja siedziałam obok, palcując swoją mokrą szparkę, czekając na swoją kolej.
Zmienił nas jak szmaty. Wpadał we mnie od tyłu, trzymając za włosy, a kumpelka lizała mi cycki i cipę. Jego kutas pulsował, rozciągając nasze dziury na maksa. Przerzucił nas na kanapę, jedną na drugiej – ja na górze, cipa na cipie. Walił nas na zmianę, spoconych i śliskich od potu i soków. Krzyczałyśmy w ekstazie, błagając o więcej.
Na finiszu wyciągnął kutasa i spuścił się na nasze twarze. Gorący spust zalewał usta, cycki, cipki. Lizałyśmy go sobie nawzajem, połykając każdą kroplę. Najlepszy sylwester ever – wyruchane na full, w trójkę, bez skrupułów.