Wsiadłam do zatłoczonego azjatyckiego autobusu w Tokio, pełnego ludzi wciskających się w każdy kąt. Moja krótka spódniczka ledwo zakrywała dupę, a mokra cipa już pulsowała od podniecenia. Nagle poczułam czyjąś dłoń na udzie – obcy Azjata, wysoki i umięśniony, stał tuż za mną. Jego palce bezceremonialnie powędrowały pod spódnicę, masując moją cipkę przez majtki. Westchnęłam cicho, rozkładając nogi szerzej, podczas gdy autobus podskakiwał na wybojach.
Facet nie czekał dłużej. Odchylił moje majtki na bok i wepchnął dwa palce w mokrą szparkę, rozwierając ją brutalnie. Jęcząc pod nosem, poczułam, jak jego kutas twardnieje i napiera na moją dupę. Wyciągnął go – gruby, żylasty pał, gotowy do rżnięcia. Wsunął się we mnie jednym pchnięciem, wypełniając cipę po brzegi. Rżnął mnie mocno, biodrami waląc w tyłek, a ja gryzłam wargi, by nie krzyczeć. Ludzie wokół stali jak słupy, nieświadomi, że obcy ruchacz demoluje moją dziurę.
Autobus zwolnił na przystanku, tłok jeszcze wzrósł. On przyspieszył, wbijając kutasa głęboko, aż czułam jaja obijające się o cipkę. Moje soki spływały po udach, a on mruczał po japońsku: "Kurwa, jaka ciasna". Rżnął bez litości, ręką ściskając cycki pod bluzką. Nagle zesztywniał i zaczął spuszczać – gorący spust wypełnił moją cipę, a nadmiar wyciekł do majtek, nasączając je lepkim nasieniem.
Wysiadł na następnym przystanku, zostawiając mnie z ociekającymi majtkami i uśmiechem na twarzy. Czułam jego spermę spływającą po nogach przez całą drogę do domu, marząc o kolejnym obym w tym pieprzonym busie.