Wpadłem na imprezie do kumpla i od razu zauważyłem ją – gorącą blondynkę o soczystych ustach, wielkich cyckach i dupie, która prosiła się o kutasa. Była przyjaciółką jego laski, ale to nie miało znaczenia. Mój wielki kutas już stwardniał na sam widok jej krótkiej spódniczki opinającej ciasną cipkę. Zagadałem ją, a ona od razu się uśmiechnęła sprośnie, wiedząc, co mam w spodniach.
Zerwałem z niej majtki i wepchnąłem palce w jej mokrą szparkę. Była taka ciasna, że ledwo się mieściły, a ona jęczała jak suka w rui: "O kurwa, ale głęboko!". Wyciągnąłem swojego olbrzyma – dwadzieścia centymetrów grubego, pulsującego mięsa – i wepchnąłem jej prosto do gardła. Ssała go zachłannie, śliniąc się i dławiąc, aż łzy leciały jej po policzkach. "Ssij mocniej, dziwko, połknij całego!", warczałem, trzymając ją za blond kitkę.
Położyłem ją na łóżku, rozłożyłem nogi i wbiłem kutasa w jej cipkę jednym pchnięciem. Rozciągałem ją na maksa, czując, jak główka przebija szyjkę macicy. Rżnąłem jak maszyna, waląc w macicę z całej siły. Ona wyła: "Tak, pieprz mnie w macicę, rozjeb mi ją wielkim chujem!". Cycki podskakiwały, cipka tryskała sokami, a ja przyspieszałem, czując, jak jej ścianki ściskają mnie w konwulsjach orgazmu.
W końcu nie wytrzymałem – spuściłem litry gorącego nasienia prosto do jej macicy, wypełniając ją po brzegi. Wycofałem kutasa, a sperma lała się z jej rozjebanej cipki. "Jesteś moją spermolubną suką", powiedziałem, a ona tylko się uśmiechnęła, liżąc resztki z mojego fiuta. (248 słów)