W cuchnącym wysypisku na peryferiach miasta chuda azjatycka nastolatka Mei grzebała w gnijących śmieciach, jej wychudzony brzuszek burczał z głodu. Była drobna jak patyk, z małymi sterczącymi cyckami pod podartą szmatą i wygoloną cipką, która swędziała od brudu i desperacji. Nagle zjawił się umięśniony facet z workiem białego ryżu, patrząc na nią jak na tanią dziwkę.
"Chcesz żarcie, azjatycka suko? Klęknij i ssij mojego kutasa, a dam ci garść ryżu!" – warknął, wyciągając grubego, nabrzmiałego fiuta. Mei bez wahania padła na kolana w kałużę szamba, chwyciła trzon i wessała go po jaja. Ssała zachłannie, śliniąc się jak głodna kurewka, gardło bolało od brutalnych pchnięć. Jej chude palce masowały jajka, a on jęczał: "Dobra cipka, ssij mocniej!"
Rzucił ją na stertę śmierdzących worków, rozłożył chude nogi i wbił kutasa w ciasną, mokrą szparkę. Rżnął ją jak zwierzę, jej drobne ciało podskakiwało na śmieciach, małe cycki falowały. "Kurwa, jaka ciasna azjatycka cipa!" – ryczał, waląc w nią po same jaja. Mei piszczała z rozkoszy i bólu, paznokcie wbijały się w jego plecy, cipka pulsowała wokół grubego trzonu. Obrócił ją na czworaka, napierdalał od tyłu, klepiąc chudą dupę.
W końcu wyciągnął kutasa i wepchnął jej do ust: "Łap spust, głodna dziwko!" Wystrzelił gęstymi strumieniami spermy prosto w gardło, a resztę rozsmarował po twarzy i cyckach. Mei połykała łapczywie, liżąc resztki. Wcisnął jej garść ryżu do dłoni: "Brawo, suko, następnym razem więcej". Wstała na drżących nogach, cipa ociekała sokami i brudem, ale z ryżem w brzuchu czuła się syta.