Słońce prażyło na pokładzie luksusowego jachtu, fale kołysały kadłubem, a ja nie mogłem oderwać wzroku od tej blond dojrzałej suki. Miała może czterdziechę, ale ciało jak bogini – ogromne, jędrne cycki ledwo mieszczące się w mikroskopijnym bikini, szerokie biodra i dupsko, które prosiło się o klapsa. Uśmiechnęła się sprośnie, zsuwając stanik i eksponując sutki twarde jak kamyki. "Chodź, mały, pokaż, co masz w spodniach", zamruczała, klękając przede mną.
Wyciągnąłem swojego grubego kutasa, już stojącego na baczność. Laska oblizała wargi i wzięła go do ust, ssąc zachłannie jak głodna dziwka. Jej język wirował wokół żołędzi, a ręce masowały jaja. Połykała go po same jaja, dławiąc się lekko, ale nie przerywając. Ślina kapała po jej brodzie na cycki, a ja trzymałem ją za blond kitkę, rżnąc gardło. "Kurwa, jaka jesteś mokra cipą", jęknąłem, wsuwając palce w jej stringi – sok sączył się po udach.
Podniosłem ją, rzuciłem na leżak i zdarłem majtki. Cipa była wygoloną, różową szparką, ociekającą żądzą. Wbiłem kutasa jednym pchnięciem, a ona wrzasnęła z rozkoszy. Rżnąłem ją ostro, misjonarsko, potem na pieska – dupsko falowało przy każdym szarpnięciu. Cycki podskakiwały, sutki ocierały się o materac. "Mocniej, pieprz mnie jak sukę!", błagała. Zmieniłem pozycję, sadzając ją na sobie – laska ujeżdżała kutasa, wijąc się w ekstazie.
Na koniec wyciągnąłem fiuta i spuściłem gęsty strumień spermy na jej twarz i cycki. Laska lizała wargi, rozsmarowując spust po skórze. "To był najlepszy ruch na morzu", wysapała, a ja wiedziałem, że jeszcze nie koniec.