Siedziałam na kanapie w naszym mieszkaniu, popijając kawę, kiedy mój współlokator, ten napalony byk o muskularnej klatce, nagle usiadł obok mnie. Patrzył na mnie głodnymi oczami i wydukał: 'Nie wytrzymam dłużej, lubię cię cholernie i chcę cię rżnąć jak szaloną sukę'. Zamarłam, ale moja cipa już mokra pulsowała na samą myśl o jego grubym kutasie.
Nie minęła sekunda, a już mnie całował brutalnie, wpychając język do gardła. Ręce ślizgały się po moich cyckach, szczypiąc sutki, aż jęknęłam z rozkoszy. Zdarł ze mnie majtki, rozchylił uda i wcisnął palce w moją ociekającą cipę. 'Jaka mokra dziwko', mruknął, a ja tylko wiłam się, błagając o więcej. Wyciągnął swojego olbrzymiego kutasa, nabrzmiałego i żyłkowatego, i wepchnął go w moją dziurę jednym pchnięciem. Rżnął mnie mocno, aż kanapa trzeszczała.
Odwrócił mnie na czworaka i walił od tyłu jak maszyna, klepiąc po dupie. Moje cycki podskakiwały, a ja krzyczałam: 'Mocniej, rozjeb mi cipę!'. Jego jaja obijały się o moją łechtaczkę, a on ryczał z dziką radością. Czułam, jak jego kutas pulsuje we mnie, rozciągając ścianki. Próbowałam się odbić, ale trzymał mnie mocno za biodra, wbijając się po same jaja.
W końcu nie wytrzymał – wyciągnął kutasa i spuścił gęsty strumień spermy na moją cipę i brzuch. 'To dopiero początek, lasko', wysapał, a ja oblizałam wargi, gotowa na drugą rundę. Byliśmy zlani potem, a powietrze śmierdziało seksem.