Indica Flower, laska z bajecznymi, ogromnymi naturalnymi cyckami, wparowała do pokoju z dwoma napalonymi kolesiami. Jej balony falowały kusząco pod cienką bluzką, a oni już mieli wybrzuszenia w spodniach. 'Patrzcie na te cyce, chłopaki, gotowe na wasze grube kutasy', mruknęła, zdejmując stanik. Cycki wyskoczyły jak dwa balony, sutki sterczały twardo. Kolesie rzucili się na kolana, łapiąc jej balony i ssąc sutki, aż jęknęła z rozkoszy.
Pierwszy kutas wyskoczył na wolność – gruby, żylasty potwór dłuższy niż ręka. Indica uklękła, biorąc go do gęby głęboko, ssąc z chlupotem. Drugi koleś nie czekał, wyciągnął swojego olbrzyma i wepchnął między jej cycki. 'Rżnij te cyce, dawaj!' – krzyknęła, ściskając balony wokół pały. Kutas ślizgał się w dolince, a ona lizała główkę, plując śliną dla poślizgu. Pierwszy ruchał jej mordę jak cipę, wpychając po jaja, aż łzy leciały.
Położyli ją na łóżku, rozkładając nogi. Pierwszy wbił kutasa w mokrą cipę, rozciągając ją na maksa. 'Kurwa, jaka ciasna!' – ryknął, waląc jak tłok. Drugi klęknął nad jej twarzą, dusząc kutaskiem gardło, a potem przeszedł między cycki, rżnąc je brutalnie. Indica wiła się, cipka tryskała sokami, cycki czerwone od tarcia. 'Mocniej, rozjebcie mnie!' – wyła, gryząc wargi.
W końcu nie wytrzymali. Pierwszy wyciągnął z cipy i spuścił gęsty strumień na cycki, pokrywając je białym syfem. Drugi doszedł w gębie, zalewając gardło spermą, aż kaszlała. Indica masowała balony, rozsmarowując spust, liżąc resztki. 'Jeszcze raz, chłopaki, moje cycki chcą więcej kutasów!' – sapnęła, gotowa na drugą rundę.